Co możemy zrobić dla naszej odporności?
Kondycja naszego układu immunologicznego jest kluczowa dla naszego zdrowia. Dobra odporność pomaga szybko uporać się z banalną infekcją wirusową, a jednocześnie „aktywne” własne siły obronne są warunkiem walki z poważnymi chorobami (np. nowotworami, schorzeniami przewlekłymi – wsparcie ze strony leków chemicznych, bez „pomocy” układu odpornościowego nie wystarczy, by powrócić do zdrowia).
Na kondycję układu immunologicznego pracujemy już od wczesnego dzieciństwa, a w tym okresie życia człowieka najlepszym dla niej treningiem są ... infekcje. Warto zatem poznać kilka wskazówek, jak dbać o odporność organizmu, aby stawić czoła wyzwaniom codzienności. Z pomocą przychodzi medycyna biologiczna, która uczy, jak patrzeć na organizm w sposób całościowy, w dłuższej perspektywie czasu, uwzględniając zależności między różnymi narządami, wykorzystując, w pierwszym rzędzie, metody terapii naturalnej (homeopatia, ziołolecznictwo), aby dodatkowo nie obciążać organizmu.
Natura podpowiada
Człowiek przystosowuje się do zmiany pór roku – stąd sezonowa zmienność większości znanych parametrów fizjologicznych i biochemicznych. Zimą przystosowujemy się do zimnych warunków otoczenia, innego pokarmu. Popatrzmy na rozwój dzieci – przyrost masy ciała i wzrostu u dzieci zaczyna się na wiosnę, osiąga szczyt w lecie i na początku jesieni, a w okresie zimowym maleje. Zmiany możemy obserwować we krwi – zawartość białka we krwi jest większa w zimie, mniejsza w lecie, a zimą najwyższy jest poziom leukocytów. Latem mamy największy poziom wapnia we krwi, a najmniejszy w lutym i marcu, gdy odchodzi zima. Również poziom magnezu, sodu czy fosforanów jest najwyższy latem, a najniższy zimą. Poziom witaminy C natomiast jest wysoki jesienią, a spada na przełomie wiosny i lata.
Sezonowość w dużym stopniu wpływa także na zachorowalność organizmu. Dolegliwości choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy nasilają się wiosną i jesienią, a bóle korzonkowe wiosną. Jak widać z rytmów biologicznych, natura przeplata okresy bardzo aktywne, jak lato, okresem wyciszenia (zima).
Nadchodzi przesilenie
My jednak, poddani naciskom cywilizacji, trudniej adaptujemy się do sezonowych zmian. Nie zapadamy przecież w sen zimowy – wciąż musimy być aktywni, pomimo zmian w przyrodzie i naszym organizmie. Choć i tak nasz organizm, mimo naszych sprzeciwów, wycisza się zimą. Gdy więc nadchodzi wiosna, odczuwamy zmęczenie i senność, brak chęci do pracy, trudno się nam skoncentrować, mamy obniżony nastrój. To zupełnie naturalne. Na przełomie pór roku odczuwamy spadek formy, spowodowany przesileniem wiosennym.Jakie są jego przyczyny? To przede wszystkim mała dawka promieni słonecznych (zimą słońce świeci 20 razy słabiej niż latem). Nie bez znaczenia jest dieta uboga w witaminy i mikroelementy oraz brak ruchu - mróz i szybko zapadający zmierzch nie sprzyjają aktywności fizycznej. Do ogólnego osłabienia przyczyniają się także zmieniające się wraz z nadejściem wiosny ciśnienie atmosferyczne i wilgotność powietrza.Proces adaptacji organizmu do nowych warunków, do nowej pory roku zaczyna się już w połowie lutego. W tym okresie osłabiony jest także nasz układ odpornościowy – wyczerpany zimą, mniej wartościową dietą, brakiem ruchu, a także charakterystycznymi wiosną huśtawkami pogodowymi. Wówczas jesteśmy bardzo podatni na atak wirusów czy bakterii.
Góry i doliny
Zatem nasz układ odpornościowy, poddany rytmom natury, ma okresy, gdy jest lepiej i gorzej przygotowany do walki z wyzwaniami, do obrony. Sprawy układ immunologiczny pozwala organizmowi szybko uporać się z infekcją – grypą, przeziębieniem. Po przebytej chorobie wracamy do formy.Szczególnie martwimy się, gdy choruje dziecko. Zdarza się, że maluch przechodzi kilka infekcji w ciągu roku - są to głównie infekcje błony śluzowej nosa, gardła, migdałków. Jeśli dziecko rozwija się prawidłowo, nie występują zaburzenia masy ciała, trudności w nauce czy inne objawy tzw. nieprawidłowości rozwoju psychofizycznego - nie ma powodu do niepokoju. Pamiętajmy, iż to właśnie infekcje pozwalają dziecku wyszkolić jego układ immunologiczny. Są więc maluchowi niezbędne, aby w przyszłości, jako dorosły człowiek mógł lepiej stawić czoła chorobom. Gdy układ immunologiczny reaguje na patogeny – np. wirusy, bakterie, wówczas pojawiają się fizjologiczne reakcje: wzrost temperatury ciała, uczucie ogólnego rozbicia związane z wydzielaniem interferonu (proteina produkowana przez komórki układu odpornościowego w odpowiedzi na pojawienie się wirusów, której efektem jest ostatecznie zahamowanie syntezy białek wirusowych), błony śluzowe pozbywają się „intruzów” poprzez wzrost produkcji wydzieliny – i pojawia się katar.
Kiedy zatem możemy podejrzewać zaburzenia odporności?
Zaburzenia odporności podejrzewamy wtedy, jeśli objawy infekcji trwają długo, często nawracją (u dzieci pojawiają się nawracające pleśniawki w jamie ustnej), a my nie wracamy między infekcjami do formy, gdy pojawia się niedobór masy ciała, a po przebyciu zachorowań często występują powikłania i nawroty zakażeń. Jeśli układ odpornościowy nie radzi sobie z intruzem objawy rozwijają się gwałtownie, występuje duży wzrost temperatury, kaszel, duszność - jest to znak, że trzeba zgłosić się do lekarza.
Nieprawidłowo funkcjonujący układ immunologiczny to nie tylko problemy z zakażeniami, alergiami, schorzeniami tzw. autoagresyjnymi (np. reumatyzm, toczeń). Choroba wieńcowa serca, cukrzyca, nowotwory, zaburzenia hormonalne, jak i zaburzenia dotychczas uważane za sferę psyche - depresje, tzw. zespół przewlekłego zmęczenia, również pozostają w związku z czynnością układu immunologicznego.
I co dalej?
Nasz organizm jest całością - żaden jego organ czy układ nie istnieje dla siebie samego. Warto zatem zatrzymać się na chwilę w tym ciągłym biegu nowoczesnego życia – radzi Adam Jaroszczyk, lekarz stosujący w swojej praktyce również leki homeopatyczne. „I zastanowić się wspólnie, co można zmienić w życiu, nie czekając, aż niezbędne będzie leczenie” – dodaje.Zacznijmy od trybu życia. W zaleceniach dotyczących profilaktyki chorób z uporem powraca kwestia potrzeby wysiłku fizycznego oraz negatywnego wpływu nadwagi, otyłości - związanych z brakiem ruchu. Czy nadwaga stanowi problem dla prawidłowej odporności? Tak! W skrócie mechanizm jest następujący: nadwaga pociąga za sobą nietolerancję węglowodanów, pojawia się hyperinsulinemia (organizm wytwarza zbyt dużo insuliny).
To pociąga za sobą wzrost wydzielania kortyzolu (hormon powstający w nadnerczach, mający wpływ na poziom glukozy we krwi; jego przewlekły nadmiar prowadzi do insulinooporności, czyli zmniejszenia wrażliwości tkanek organizmu na insulinę). W efekcie pojawia się również supresja (osłabienie) układu immunologicznego. Aktywność fizyczna, odpowiednia dieta mają zatem podstawowe znaczenie, by układ immunologiczny działał sprawnie.
Dieta - klucz do sukcesu
Ogromne znaczenie dla naszej odporności ma dieta. Jaka dieta? Medycyna chińska podkreśla znaczenie tzw. wartości termicznych pokarmów. Jeśli jest nam zimno, wówczas raczej unikamy otwarcia lodówki, by sięgnąć po schłodzoną wodę mineralną. To wydaje się oczywiste. Ale w zimie sięgamy często np. po jogurty, aby poprawić dzieciom odporność. Zarówno jogurty, jak i mleko kwaśne są zaliczane do produktów wychładzających organizm. W swojej praktyce spotykam zdecydowanie dużo dzieci z problemami zdrowotnymi, które jedzą w zimie dużo jogurtów – mówi dr Adam Jaroszczyk. I to nie jest tylko problem nietolerancji mleka czy laktozy. Do produktów "zimnych” zaliczamy ponadto m.in. zielone ogórki i pomidory, kiwi, ananasa, Szczególnie nie zalecam stosowania zimą tych produktów osobom szczupłym, z tendencją do zimnych dłoni i stóp, z nawracającymi zapaleniami oskrzeli – dodaje pan doktor. Nie zalecam też w diecie surowych warzyw i owoców. Proponuję natomiast krótkie duszenie warzyw i owoców (5-10 minut). Latem natomiast takie dietetyczne schłodzenie jest jak najbardziej uzasadnione.
W zimie korzystajmy, zwłaszcza gdy jesteśmy przeziębieni, z pokarmów "ciepłych" – z warzyw wybierajmy brukselkę i pora, z przypraw: imbir, pieprz, chrzan, czosnek, tymianek, anyż, z ryb: dorsza, flądrę, szprotki, a z mięs - baraninę, a wśród zbóż - owies (płatki owsiane, ale bez mleka). Ciepłe posiłki (rozgrzanie organizmu) są także ważne w okresie „przesilenia wiosennego”. Unikajmy w diecie cukrów prostych rafinowanych – przyczyniają się do rozwoju kandydozy (przerost określonej flory grzybiczej w jelitach), niedoboru pierwiastków śladowych i witamin.Jeśli decydujemy się na celowaną suplementację witamin czy minerałów, zróbmy to w oparciu np. o analizę pierwiastkową włosa (badanie krwi nie odzwierciedla bowiem ich rzeczywistej zawartości w organizmie).
Udowodniony dobry wpływ na układ immunologiczny mają witaminy: A (odpowiada za regenerację nabłonków, wytwarzanie przeciwciał, ma działanie przeciwnowotworowe), B6 (stymuluje syntezę przeciwciał), D3 (wpływa na funkcję makrofagów), C (szczególnie pomocna w chorobach wirusowych). Warto przypomnieć rolę cynku – ma on nie tylko działanie przeciwinfekcyjne, ale jest pomocny także w kłopotach alergicznych. Najlepiej przyjmujmy podczas kolacji tzw. Bio-cynk. Innym ważnym pierwiastkiem jest magnez – m.in. łagodzi on skutki stresu, który zdecydowanie wpływa na pogorszenie odporności (sytuacje stresowe wyzwalają wzrost wydzielania kortyzolu, który znany jest z właściwości supresji układu immunologicznego).
Dbając o układ odpornościowy pamiętajmy także o nienasyconych kwasach tłuszczowych np. omega-3. Istnieje wiele badań nad ich związkiem z kondycją układu odpornościowego (poprawą odporności nieswoistej i swoistej - związanej z limfocytami T, B). Omega-3 wpływają pozytywnie na produkcję melatoniny a więc na spokojny zdrowy sen – który jest nie bez znaczenia dla naszej odporności. Bogatym źródłem kwasów omega-3 są tłuste ryby morskie, tuńczyk, łosoś, śledź, sardynki i makrela. Szczepienia, jak i antybiotyki, same nie pomogą poprawić funkcjonowania układu immunologicznego jak magiczny środek, gdy nie zmienimy trybu życia!
Bardzo delikatna sprawa
Układu immunologicznego nie da się porównać z najbardziej skomplikowanym urządzeniem. Subtelne mechanizmy regulacji czynności, stojące na straży rozpoznania tego, co „własne” i odróżnienia tego, co „obce” już nie raz wymykały się spod „szkiełka" badaczy, burząc mądre teorie na temat zwalczania zakażeń, alergii, chorób z autoagresji. Z uwagi na złożoność i delikatność układu odpornościowego, powinniśmy unikać samoleczenia. Osłabienie odporności może być nie tylko sezonową przypadłością, ale może być również spowodowane poważnym problemem zdrowotnym. Trzeba rozróżnić stymulację układu immunologicznego i modulację czynności układu immunologicznego (odpowiednio stosujemy środki immunostymulujące lub immunomodulujące). Wobec złożoności układu immunologicznego logiczne jest to, aby stosować środki regulujące jego czynność (immunomodulujące). Regulacja jest możliwa tylko wtedy, gdy zostawiamy miejsce na reakcję układu immunologicznego, na jego samoregulację. Wówczas lek immunomodulujący, w interakcji z układem immunologicznym, będzie wyciszać nadmierną reakcję układu immunologicznego lub nasilać ją tam, gdzie jest zbyt słaba.
Jeśli doszło do ustalenia równowagi w układzie immunologicznym, a mimo to reakcja organizmu na wirus jest zbyt słaba, wówczas lek immunomodulujący prowadzi do „ odświeżenia”, odblokowania układu i wyzwolenie adekwatnej do bodźca reakcji.
Ciekawe jest to, że immunomodulator powinien być stosowany w odpowiednim rozcieńczeniu, w małej dawce. Tu znowu znajduje potwierdzenie prawo Arndt'a i Shultz'a które mówi, że ten sam środek w małej dawce ma działanie stymulujące, a w dużej hamujące. I tu przypominamy sobie zasady homeopatii, gdy stosujemy leki w małych dawkach, np. Echinacea w potencji od D4 do D6 ma działanie immunomodulujące, zwiększa zdolności fagocytarne granulocytów (czyli poprawia zdolność leukocytów do niszczenia „intruzów”).
Układ immunologiczny reaguje na antygeny w ilości mikrogramów – np. alergen w bardzo małej dawce wyzwala kaskadę czasem bardzo poważnych w skutkach reakcji. A środki pobudzające układ immunologiczny stosowane w zbyt dużych dawkach tracą swoje korzystne działanie. Istnieje bardzo wiele badań in vitro i obserwacji w leczeniu zwierząt i ludzi z zastosowaniem bardzo wysokich rozcieńczeń leków homeopatycznych o działaniu biologicznym, tzw.” ultra high dilutions”. Leki w dużym rozcieńczeniu wywierają skutki biologiczne - to nie jest efekt masy, lecz zawartej w lekach informacji.
Jak więc modulować pracę układu odpornościowego?
Leki homeopatyczne i antyhomotoksyczne (specyficzny typ złożonych leków homeopatycznych) są dobrymi preparatami immunomodulującymi – pozwalają pobudzić własne siły odpornościowe organizmu. Badania kliniczne potwierdziły, że np. Engystol (lek antyhomotoksyczny) zwiększa produkcję krążących limfocytów T (wspomagają one i regulują odpowiedź odpornościową) i zwiększa stężenie immunoglobulin (przeciwciał). Jednocześnie Engystol hamuje namnażanie wirusów (adenowirusów typ 5 oraz RSV). Jako środki immunomodulujące można stosować także zioła - preparaty z jeżówki, aloesy.
Jest także możliwa profilaktyka tzw. nabytych zaburzeń odporności. Możemy dokonać zmian w naszym życiu - zaplanować spacer na świeżym powietrzu, zmienić dietę, wprowadzić zmiany w higienie pracy – np. przewidując wietrzenie pomieszczeń, aby zmniejszyć np. smog elektromagnetyczny. Pamiętajmy o suplementacji witamin i pierwiastków śladowych, czyli np. omega-3. Odpowiednio „odżywiony” układ immunologiczny ma szansę prawidłowo funkcjonować.
A gdy dopada nas przesilenie wiosenne, oprócz immunomodulacji, trzeba zadbać o dietę bogatą w witaminy, ruch (choć czasem trzeba się jeszcze do tego zmusić), zapewnić wyczerpanemu organizmowi więcej snu.Pamiętajmy też, by „na własną rękę” nie stosować innych, poza immunomodulującymi, środków działających na układ immunologiczny wobec złożoności mechanizmów jego funkcjonowania i możliwości nasilenia istniejących już zaburzeń lub pojawienia się np. schorzeń z autoagresji czy alergii. Nie atakujmy także naszego układu immunologicznego na wielu frontach, stosując różne środki i leki – to również może zaburzyć cenną równowagę. Najlepszym przyjacielem układu immunologicznego jest umiar.










